Kryzys tozsamosci zawodowej
Te słowa usłyszałem od osoby, która zarezerwowała spotkanie. Menedżera (K. 52 lata), z dobrymi rezultatami w firmie produkcyjnej. Zaledwie kilka tygodni po tym, jak po 18 latach pożegnał się z zarządem. Przez ten czas czuł się jak duch. Telefon, który wcześniej często dzwonił, nagle zamilkł. Zaproszenia na konferencje, które kiedyś traktował jako dopust boży, przestały przychodzić. K. musiał przejść przez bolesny proces „zawodowej żałoby”, by zrozumieć, że jego wartość nie wyparowała wraz z oddaniem służbowego laptopa i samochodu.
Jeśli dziś czujesz, że Twoje nazwisko znaczy coś TYLKO w połączeniu z nazwą Twojego pracodawcy, czytaj dalej.
Nowy paradygmat?
Dawny model kariery, który moje pokolenie zna z historii swoich rodziców czyli jedna firma, jedna ścieżka, jedna tożsamość aż do emerytury, nie tylko przestał istnieć, ale stał się niebezpieczną pułapką. Zwłaszcza dla osób które wciąż tkwią w tym „starym myśleniu”.
Rynek pracy dla osób 40+ stał się bezlitosny dla tych, którzy postawili wszystko na jedną kartę: lojalność wobec organizacji kosztem lojalności w stosunku do siebie i zadbania o siebie.
Z perspektywy swojego doświadczenia i setek godzin pracy z klientami w zmianie, firmy coraz częściej optymalizują struktury, traktując kapitał ludzki jako zmienną, a nie stałą. To brutalna prawda biznesowa, której nie zmienimy. Nie mamy na to wpływu.
Jednak od strony psychologii biznesu widzę drugą stronę medalu. Menedżerowie 40+ często sami wchodzą w rolę „zakładników własnej lojalności”. Budują swój autorytet na hierarchii, a nie na kompetencjach transferowalnych, czyli takich, które można „wyjąć” z jednej firmy i z sukcesem „włożyć” do innej lub wykorzystać we własnym biznesie.
Jak pisał Peter Drucker: „Większość ludzi myśli, że wie, w czym są dobrzy. Zazwyczaj się mylą. Częściej wiedzą, w czym nie są dobrzy a i tu częściej się mylą niż mają rację”. W świecie po 40-tce ta niewiedza o własnych zasobach staje się największym ryzykiem strategicznym Twojego życia.
Gdy „Dyrektor” staje się ciężarem
K. przez blisko dwie dekady był „Panem K. z firmy X”. Jego tożsamość, poczucie sprawstwa, a nawet krąg towarzyski były nierozerwalnie splecione z logotypem na jego wizytówce. Kiedy doszło do restrukturyzacji, K. nie stracił tylko pracy. Stracił coś na kształt lustra, w którym przeglądał się przez połowę swojego dorosłego życia.
Pojawił się u mnie z zewnętrznym problemem: „Rynek mnie nie chce, nikt nie odpowiada na moje CV”. Jednak pod spodem pulsował znacznie głębszy lęk. K. czuł się oszustem (syndrom oszusta), wierząc, że jego sukcesy były wyłącznie zasługą potęgi firmy, dla której pracował, a nie jego własnych umiejętności.
Punkt zwrotny nastąpił, gdy podczas jednej z sesji zapytałem go: „Gdybyś jutro miał doradzić obcej firmie, jak rozwiązać problem, z którym borykałeś się rok temu, czy Twoja wiedza by zadziałała?”. Odpowiedział: „Oczywiście, zrobiłbym to z zamkniętymi oczami”.
Wtedy zrozumiał, że wiedzy nie pozostawił w poprzedniej organizacji. Zniknęła wizytówka, logo i mail…
I właśnie to jest zaskakujące. Jak wiele osób czuje się tak, jakby pozostawili w swoje poprzedniej firmie wszystkie swoje kompetencje…
Dlaczego tak się dzieje?
Zrozumienie tego, co dzieje się w Twojej głowie podczas zawodowej zmiany, jest istotne, aby nie utknąć w martwym punkcie. W procesach, które prowadzę, najczęściej diagnozuję trzy mechanizmy:
- Błąd status quo i lęk przed stratą. Daniel Kahneman, laureat Nobla, udowodnił, że ból po stracie jest psychologicznie silniejszy niż radość z zysku. Dla menedżera 40+ utrata tytułu to utrata statusu społecznego. Mechanizm ewolucyjnie kojarzony z „wypchnięciem ze stada”. To dlatego tak kurczowo trzymamy się ról, które czasem nas niszczą.
- Fuzja tożsamości. To zjawisko z psychologii społecznej, w którym granica między „mną jako człowiekiem” a „moją rolą zawodową” zaciera się. Jeśli przez 15 lat mówisz o sobie „jestem Dyrektorem Sprzedaży w X”, Twój mózg przestaje rozróżniać Twoje cechy osobowe od funkcji. Gdy funkcja znika, pojawia się „pustka poznawcza”.
- Heurystyka dostępności. Oceniamy swoją wartość na podstawie tego, co najłatwiej przychodzi nam do głowy. Czyli w tym kontekście, ostatnich sukcesów wewnątrz danej struktury. Zapominamy o całym fundamencie doświadczeń, które zbudowaliśmy przez 20 czy 30 lat pracy w różnych kontekstach i różnych organizacjach.
Należy wyraźnie oddzielić to, na co masz wpływ (Twoje kompetencje, Twoja sieć kontaktów, Twoja narracja o sobie), od tego, czego nie kontrolujesz (decyzje zarządów, dyskryminacja z powodu wielu na poziomie algorytmów ATS, cykle koniunkturalne, błędy poznawcze rekruterów itd.).
Systemowe podejście do zbudowania tożsamości opartej na sobie
Jeśli chcesz odzyskać sprawczość i przestać być „duchem” na rynku pracy, potrzebujesz systemowego podejścia do własnej marki. Oto proces, który rekomenduję moim klientom:
- Audyt swojej wartości. Wypisz 10 krytycznych problemów biznesowych, które potrafisz rozwiązać, niezależnie od branży. Nie pisz „zarządzanie zespołem”. Napisz: „Potrafię przeprowadzić zespół przez proces fuzji bez spadku rentowności”. To jest Twoja prawdziwa siła i element wartości.
- Oddzielenie sukcesu firmy. Zrób listę swoich 5 największych sukcesów z ostatnich lat. Przy każdym z nich szczerze odpowiedz na pytanie: Co w tym wyniku było zasługą procedur/zasobów firmy, a co Twoją unikalną decyzją, determinacją lub intuicją? Zobaczysz, że firma była tylko narzędziem. A Ty byłeś operatorem.
- Inwestycja w markę osobistą (z własnym nazwiskiem). Zacznij pisać o swoich wnioskach, błędach i lekcjach pod własnym nazwiskiem na LinkedIn, blogu, grupach eksperckich. Nie jako „pracownik firmy X”, ale jako ekspert od konkretnych zagadnień. To buduje Twój „kapitał rozpoznawalności”, który zabierasz ze sobą wszędzie.
- Networking. Przejrzyj swoje kontakty. Ilu tych ludzi odebrałoby telefon, gdybyś nie mógł im już podpisać faktury lub zatwierdzić budżetu? Zacznij budować relacje z osobami, które cenią Twoje zdanie, a nie Twoją przydatność dla nich.
- Jeśli jesteś w procesie zmiany, podejmij mały projekt doradczy, mentoringowy lub wolontariat. Zobacz, jak Twoja wiedza pracuje w nowym środowisku. To najszybszy sposób na poczucie „nieprzydatności”.
- Naucz się opowiadać o sobie jako o specjaliście od konkretnych problemów i rozwiązań, a nie o posiadaczu konkretnego miejsca w obecnym/poprzednim biurze.
A jeśli nic nie zmienisz?
Cóż…scenariusz jest przewidywalny. Będziesz trwać w coraz większym napięciu, czując, że Twoja rynkowa data ważności mija lub minęła. To prosta droga do wypalenia, a w najgorszym przypadku, do głębokiego kryzysu po nagłym rozstaniu z firmą, na które nie będziesz gotowy ani emocjonalnie, ani strategicznie.
Ale jest też druga strona. Wyobraź sobie, że budzisz się z poczuciem bezpieczeństwa. Nie dlatego, że masz „pewną pracę” (takie nie istnieją), ale dlatego, że masz świadomość własnych kompetencji, silną markę osobistą i sieć relacji, która Cię wspiera.
Z osoby, która latami znosi wszystko w milczeniu, stajesz się osobą, która świadomie ustala warunki współpracy. Jak pisze Brené Brown: „Odważne przywództwo zaczyna się od bycia autentycznym i uznania własnej wartości”. To przejście bywa bolesne, ale jest najbardziej uwalniającym doświadczeniem, jakie może Cię spotkać po 40-tce.
Jeśli planujesz wyjście z obecnej organizacji, a czujesz, że Twoja tożsamość utknęła w etui na służbowy identyfikator i boisz się utraty rynkowego znaczenia, zapraszam Cię do rozmowy. Pomagam układać proces #ZawodowegoRestartu i plan działań, łącząc strategię biznesową z psychologicznym wsparciem. Napisz do mnie w wiadomości prywatnej, a wspólnie sprawdzimy, jak możesz odzyskać sprawczość.
Zacznij od bezpłatnego spotkania https://tidycal.com/slawekjanczewski/30-minut-konsultacja-darmowa
📌 Sprawdź, co dla Ciebie przygotowałem
Znajdziesz tu harmonogram najbliższych webinarów oraz możliwość umówienia się na indywidualną sesję. Wybierz, co jest dla Ciebie najlepszym krokiem w tym momencie.