Bo praca nie zawsze przychodzi przez ogłoszenie
Czasem przychodzi przez człowieka.
Największy błąd, jaki popełnił moj klient szukając pracy (i co zmieniło jego podejście)
„Zaktualizowałem CV. Wysłałem aplikacje. Czekałem. I nic.”
To zdanie usłyszałem na jednej z pierwszych sesji od (nazwijmy go Markiem), specjalisty z ponad 20-letnim doświadczeniem, który po utracie pracy po raz pierwszy od lat musiał wrócić na rynek.
Nie szukał pracy od dawna, bo przez lata to praca znajdowała jego. Kolejne awanse, rekomendacje, projekty – wszystko wynikało z dobrej opinii i sieci kontaktów, które tworzył mimowolnie, będąc aktywnym zawodowo.
Kiedy jednak został nagle zwolniony, zadziałał instynktownie: siadł do komputera, poprawił CV, wgrał je na portale i zaczął wysyłać zgłoszenia. Tak jak to robi większość osób w takiej sytuacji… Ja również kiedyś tak robiłem, kilkanaście lat temu szukając pracy.
Przez kilka tygodni nic się nie wydarzyło.
Ani jednej rozmowy.
Ani jednej odpowiedzi.
Rosło napięcie, niepewność i coraz silniejsze poczucie, że jego wartość zawodowa zniknęła razem z ostatnią posadą.
To, czego nie zrobił, to kontakt z ludźmi których poznał.
Przez całe tygodnie nikomu nie powiedział, że szuka pracy.
Nie napisał do dawnych współpracowników.
Nie wrócił na LinkedIn. Jego profil od lat milczał, a skrzynka odbiorcza była pusta.
Gdy zapytałem, dlaczego nie odezwał się do nikogo, odpowiedział cicho:
„Nie chcę się narzucać. Nie chcę, żeby myśleli, że się proszę.” – tak myśli wielu z nas.
Zacznijmy od tego, że to bardzo ludzkie.
Ten opór przed sięgnięciem po pomoc ma głębokie korzenie. Psychologicznie, dla wielu osób po czterdziestce czy pięćdziesiątce, utrata pracy nie jest tylko zmianą zawodową – to naruszenie tożsamości.
Praca jest przecież często jednym z najważniejszych filarów naszego poczucia wartości.
Marek, podobnie jak wielu innych, został wychowany w kulturze samodzielności. W jego świecie sukces był czymś, co powinno wynikać z kompetencji, a nie koneksji.
W jego oczach networking – choć przecież nie obcy – miał posmak czegoś nie w pełni „czystego”. Prośba o pomoc wydawała się upokarzająca.A jednocześnie pojawił się mechanizm wyparcia: może to chwilowe, może samo się rozwiąże.
Nie rozwiązało się.
Dopiero w trakcie naszej współpracy zaczęliśmy „rozmontowywać” ten opór.
Krok po kroku Marek zaczął oswajać się z myślą, że rozmowa to nie żadna desperacja.
Że relacje zawodowe to nie manipulacja.
Że ludzie naprawdę chcą pomagać, tylko trzeba im dać szansę.
Napisał kilka wiadomości. Odezwał się do dawnych kolegów. Zaktualizował profil i zaczął komentować.
W ciągu dwóch tygodni wrócił do rozmów. Po miesiącu pojawiła się realna propozycja.
Nie przez ogłoszenie.
Nie przez portal pracy.
Przez człowieka.
To, czego nauczył się Marek, to nie tylko sposoby networkingu. To nowy sposób myślenia o pracy jako czymś, co dzieje się w sieci relacji, w wymianie informacji, w spotkaniach. I że proszenie o rozmowę to nie słabość, ale kompetencja.
Nie musisz szukać pracy sam.
Czasem wystarczy jedna wiadomość.
Jedno pytanie.
Jedna rozmowa.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu – zapraszam Cię na webinar:
Jak skutecznie wykorzystywać networking w poszukiwaniu pracy?
Czwartek 3.4.25 godz. 19:00 link do zapisu https://slawomirjanczewski.pl/najblizszy-webinar/
Bo praca nie zawsze przychodzi przez ogłoszenie. Czasem przychodzi przez człowieka.
📌 Sprawdź, co dla Ciebie przygotowałem
Znajdziesz tu harmonogram najbliższych webinarów oraz możliwość umówienia się na indywidualną sesję. Wybierz, co jest dla Ciebie najlepszym krokiem w tym momencie.